English Deutsch

Witaj dzisiaj, Tu i Teraz!

ględoły z niebiańskiej stodoły i natchnienia od niechcenia,
dziennik do Ciebie - blog 2011 - Kreuzberg Berlin


Wis - Wiesław Sadurski

 

Na stronie Dzisiaj publikuję (częściowo) korespondencję, która daje wgląd w życie, także Twoje! Także na stronach Dzisiaj 2009 i 2010.

 
 
newspaper man   wieslaw_sadurski_2012
Newspaper man   Wieslaw Sadurski 2012
 

13.10.2011

Niemiecki sąd wydał zakaz obrzezania chłopców. Decyzja brzemienna w skutkach. Mahometanie i żydzi jednoczą się w imię obrony religii, tradycji. Po raz pierwszy w historii mają wspólny cel. Mój nocny gość Pan Ciekawao (ten trzepnięty w Tao) uważa, że dzieje im się krzywda. Jest za obrzezaniem. Proponuje jego rozwinięcie - Ciąć! Nie tylko skórkę na kutasku, ale całe kutaski. Mahometanie i żydzi przestaną się nienawidzić, będzie ich trochę mniej, pokój zostanie uratowany.

 
  bicycle gate tree_seeds
  Brama rowerów Nasiona topoli
 
kotek2 bank window, by wieslaw sadurski kotek
Kotka Okno w banku Kotka

24.9.2011

Żyję wśród zbrodniarzy. Rzadko spotykam człowieka. Bliscy i dalecy, rodzina, sąsiedzi, znajomi i nieznajomi. Zbrodniarze. Zbrodniarze, a niewinni przecież. To moja wina, na mocy definicji. Stwierdziłem przecie -
Mięso jest zbrodnią
Posiadanie jest zbrodnią.
Wiara jest zbrodnią.

22.9.2011

Papież Benedykt w Berlinie. W szerokich kręgach katolickiego kleru szerzy się rozczarowanie.
Papież nie zezwala na używanie kondomów nawet swoim prałatom i kanonikom, którzy ruchają dzieci.

 
22.9.2011

Ganiają się po pustyniach, krzyczą Allah u Akbar! Że bóg jest wielki!
Uważaj - najgłośniej krzyczą, gdy zabijają, albo gdy są zabijani.
Bóg da im w nagrodę za męczeństwo wiele dziewic jasnowłosych do ruchania w raju, kochają więc śmierć bardziej niż kochasz życie.
Nie miej żadnej nadziei. Wiara jest większa niż przejawione, twierdzą duchowni.
 
18.9.2011

Śniłem wojnę, przez okienko piwnicy maszerujące hełmy, dzieci pędzone do piwnic, gdzie można się ukryć. Spotykałem wielkich wodzów, znalazłem skrzynkę kartofli dla dzieci, potem stertę papierów i farbek akwarelowych. Przydadzą się po wojnie dla dzieci - myślałem, upychając je pod blachą w załamaniu muru.
 

16.9.2011

Ależ się z Tobą nabiegałem po Warszawie ostatniej nocy!
Szedłem gdzieś od Starej Miłosnej w stronę Warszawy, ogromne szerokie ulice i autostrady, rzadko jakieś auto czy osoba, w tle wielkie domy z architekturą północno-koreańską. Na czuj-duch sterowałem na zachód gdzie Rondo przecie Waszyngtona, gdzieś mieliśmy się spotkać…
Zimno, świta, ale ten świt na zachodzie!
Wielkie skrzyżowanie, chciałem wejść na autostradę u góry, schody wszakże zawalone sprzętem. Mała furtka drewniana, za nią jakieś schodki, kopniakiem otwieram furtkę a za nią na betonie śpiący owinięty w szmaty. Przestępuję nad nim, on przekręca się w lewo, zawadzam stopą, mówię - O, przepraszam, a Waldi powiada - Nie przepraszaj, nie jestem wrażliwiec.
- Waldi - mówię - przecież ty parę lat temu umarłeś!
- A ty żyjesz - mówi - i ty to nazywasz życiem, hahaha!
Autostrada na górze gigant, podchodzisz z prawej i mówisz - No wreszcie jesteś. - Ależ zmarzłem - mówię. Odpowiadasz - Nie kwękaj, zaraz dostaniesz herbaty. - Co znaczy zaraz? - Och, z pięć kilometrów.
Idziemy pod wschodzące na zachodzie słońce za pałacem kurwa wciąż jeszcze kultury? Śmiejemy się, podskakujemy, żeby się rozgrzać, aż do przebudzenia.

A poprzedniej nocy najpiękniejsze malarstwo i rysunki w życiu, maleńkie i spore, cudne! Na jawie mógłbym to malować ale we śnie były autorstwa Basi Lesiak. Jej tam nie było, ale ktoś podawał coraz nowe teczki i ustawiał płótna dla zachwytu.

 
Wśród tych przygód wczoraj potworne bóle lewego oka i skroni jak dzwon, córka dzwoniła do lekarki, ustawiła wizytę i chciał-nie-chciał poszedłem rano. Dostałem skierowania do czterech specjalistów serca głowy oczu dupy, dwa terminy w tygodniu, dwa na listopad. Zamawiam słoneczny oktober na polskie wizyty. No dobrze, pośpię, pasjonująca niepewność, gdy zbliża się sen.
Co trzeci sen wyjątkowej urody, że chce się płakać i żyć ze szczęścia.
 

23.8.2011

Drogi Lwiesławie
Zapomniałem że i Tobie dodał się jeden rok doświadczeń. Zwykła arytmetyka! Dodaje, odejmuje. Dodaje lat, odejmuje przyjaciół, znajomych. Odeszła Marysia Grębecka a wczoraj Andrzej Urbanowicz. Koniec świata byłby jakimś sensownym rozwiązaniem. Wszystkim po równo! To brzmi jakoś minorowo-starczo .Po mokrym lipcu nareszcie upalne spóżnione lato. W tym zdaniu też jest nutka defetyzmu. Jakoś mi nie idzie. Chyba się zdegraduję do stopnia kaprala.

ku chwale ojczyzny
Marek

 

19.8.2011

Noc wśród przyjaciół. Jeden wiąże mi dłonie na plecach, drugi systematycznie młotkiem rozbija mi palce u stóp.
O, właśnie woła - Znowu nie trafiłem! - bowiem uderza w środek stopy, nie w kolejny palec.
Trzeci ciągnie za włosy do tyłu, przykładając mi do krtani sztylet. Rezygnuje z podcięcia gardła, mówiąc - Nie będę cię zarzynał, bo będziesz się drzeć i obudzisz sąsiadkę.
Zarzuca mi pętlę sznura na szyję i ciągnie do góry, budzę się w ostatnim kurczowym wdechu.

 

17.7.2011

Co ja w życiu przeskrobałem, że godzinami oglądam i słucham największych rzeźników ludzkości. Oto w BBC wywiadu udziela prezydent Sudanu Omar Al-Bashir. Kocha pokój, przystąpi do wojny jedynie jeśli zostanie zmuszony. Jest odpowiedzialny za rzeźnie w Darfur itd., dobrze wiedzieć, że niewinny.

 

11.7.2011

zaraz zaśpiewam, zaraz zatańczę, zaraz wam zacznę grać
dźwięczą melodie, bledną mordercy, już się nie musisz bać

 

9.7.2011

Miewam myśli tak śmiałe, że nie mam odwagi ich zapisywać!

 
8.7.2011

Łamią się chrupawki i bolą conieco. Nie idę do dentysty, nie stać mnie na to. Zresztą, po co mi zęby, i tak nie mam co gryźć!

 

7.7.2011

Wiesz, przyjaciele umierają masowo, oto Maciek Zembaty... Napisałem wczoraj na Facebook: - Join the revolution - refuse dying!
Co znaczy: - Dołącz do rewolucji - odmów umieraniu!

Wspaniałe jest lato, ktoś gra o tym na saksofonie spacerując ulicą. Zza Szprewy dobiegają basowe bębny i hip-hop z dyskoteki Maria. To jakieś 500 metrów, wyobrażam sobie jak to dźwięczy kiedy jest się w środku. Tak musi być: po umieraniu idą narodziny. Życie jako krótka pauza między niebytem a niebytem.

Boleję, od miesiąca nie robię własnych rzeczy.

 
Horyzont zdarzeń tego lata, foto Wiesław Sadurski
Horyzont zdarzeń lata jest zrobiony z betonu, asfaltu i pyłków kwiatów lipowych.
Twardość spotyka czułość.

6.7.2011

Goście, prace, marzenia, a wszystko w nadmiarze. Nie ma przeproś, taki los. Zrobiłem serię plakatów na zamówienie. Oto miałem 5 dni na projekt a mój kompu wziął urlop, trzy dni reperowania. Projekt zrobiłem, tydzień bezsenny dla chleba! Ale nie tylko, bowiem, gdy dobrze idzie praca, radość życia głaszcze pięty.
Pochwalę się - drukują moje obrazy i nawet za to płacą, w Brazylii, jutro płacę czynsz i mam nawet na wino.

4.7.2011

Tymczasem przyjechali cudowni goście - na wakacje i światowy festiwal yogi w Olympia Stadion.
Lało, mieliśmy prywatny festiwal. Czyli z gośćmi do 1-2 w nocy, a potem do rana przed monitorem, bo przecież trzeba żyć.
Gdy poszli wieczorem do pociągu, powiedziałem do Vero, że to byli najpiękniejsi goście życia.

Ale to trudno - żyć w bliskości geniusza, niesamowita intensywność istnienia, on leczy ludzi swoją obecnością, a ja się przepalam łatwo jak stary garnek. Dnie i noce wspaniałego śmiechu. Z radości. Maleńko snu. Wyczerpujące - pogadaj no z błyskawicą !

Adam, Wieslaw, foto SarahWieslaw Sadurski, foto Adam Zablocki


Pozdrawiam Cię fotografią, którą robi Adam.

A Sarah fotografuje nas obu przy zwykłych w tych dniach zajęciach - Adam nuci hymn o tajemnicach życia i ludzkich spotkań, ja skromnie roluję jointa.
A kiedy Adam tańczy, to przestrzeń zaczyna się kołysać. Widać?
Wieslaw Adam 2, foto Sarah
 
Tyle było radości, rozmów, fotos, że jeszcze dzisiaj spędzam godziny razem z nimi, aby Ci ich przedstawić.
 
Adam, foto Wiesław SadurskiSarah i Adam, foto Wiesław Sadurski
Oto Adam Oto Sarah i Adam
 

Veronique, foto Wieslaw Sadurski

A wszystko w obecności Veronique.

28.6.2011

Dzisiaj skwirzą jaskółki, upalne lato, okna w pracowni szeroko otwarte, od tygodnia króluje w Kreuzbergu zapach kwitnących lip, każdy wdech pieści płuca i leczy przepalone rury.
Jak przed rokiem, uczę się pilnie w wieczory i ranki z mojej filmowej czytanki. Studiuję animację i 3d. Robię sceny, krótkie filmy, komputer pracuje wszystkie noce, daję mu zadanie do renderowania zanim idę na spacer albo w sen. Kwiat hibiscus, foto Wiesław SadurskiTen ma dobrze - nie musi sypiać!
Córka, po paru latach partyzantki czyli dorywczych prac dla wielu firm, ma stałą pracę, drugi tydzień. Zabawne skojarzenia losu, siedzę kiedyś przy kawie i czytam reportaż o pewnej firmie, przychodzi Bernt, rozmawiamy długą chwilę o tym nowym rodzaju działalności, a kiedy wracam do domu, Veronique mówi - Tatusiu, miałam wstępną rozmowe i zaczynam pracę! - właśnie w firmie, o której dyskutowałem z kolegą.

Ja jestem zdrowy, stoję przy stole podczas pracy, żeby nie mieć odcisków na dupie. Często nagle głupieję, tzn. nic nie kapuję, wtedy nastawiam głośną muzykę i tańczę, nazwij to gimnastyką. Dbam o siebie jak rzadko, nie ma żadnej ubezpieczalni i nie stać mnie na choroby - bardzo to praktyczne!
Horyzont wiosny, foto Wiesław Sadurski

Nieważne, czy zrealizuję marzenia o robieniu filmów.
Chcę jednak żyć długo, choćby z ciekawości - na jakim to komputerze będę pracował za 20 lat!?

Kwitnący ogród, foto Wiesław Sadurski21.6.2011

Budzę się po północy smutno, włączam flaszkę Bordeaux i telewizor, w arte leci Clockwork Orange Kubricka, 3 razy odmówilem oglądania, wiedząc, że straszne, ale dziś wszystko straszne, więc oglądam, wstrząśnięty.

Słonko wstaje na niebie, tęskno nieco do Ciebie.

 

30. Mai 2011 An: Wieslaw Sadurski
Drogi Sławie, Wio-senny Ile uroku ma pora kwitnienia! Teraz kwitnie wszystko co białe: akacja, czarny !bez, ligustr i jaśmin i topola. Topola śnieży w całym mieście, przypomniał mi się film Felliniego Amarcord, gdzie pierwsza scena to fruwający puch topoli. Pogoda przy tym już czerwcowo burzowa. Od zawsze czułam sympatie do tej pory roku, tak nowej i świeżej. W akademiku na Kickiego życie powoli przenosiło się z pokoi na ulice, długie jasne czerwcowe wieczory
Znalazłam u Hessego opis twórcy, pasuje to do Ciebie: im dzieło większe i piękniejsze tym bardziej twórca znika. Jest demonicznie opętany swoim dziełem i składa mu się w ofierze. Hola hola niechże Twoje dzieło nie pochłonie Cię całego pracusiu! jeszcze masz do czynienia z Wiosną, powietrzem i słońcem!
Mój wnuk o czereśniowych oczach ma już trzy miesiące i śmieje się całą buzią i ciałem. Błogosławieni co zachowali ten talent do śmiechu na starość. Moc serdeczności kolego z Kickiego, z dawnych warszawskich wiosen co gdzieś wiszą w powietrzu jak zapach i Czuj Duch! Jagoda

Betreff: Re: Tworzenie Von: Wieslaw Sadurski Datum: 9. Mai 2011 22:33:23 An: Remi
Dalia, foto Wiesław Sadurski
Ach Remi Drogi,
ze zrymuję dla żartu: gdzie ma miejsce tworzenie - dzieje się też potworzenie,
glizdy zwątpień spulchniają poletka niewiedzy, szczupaki przeczuć polują na płotki osiągnięć.

Ale się dzieje:
w Berlinie lato, opalony i rześki wstaję rano, słonce świeci do pracowni, niby stoję przed monitorem, ale faktycznie brodzę po kolana w światlości wiekuistej!
Dzisiaj wyszedlem po paru pracowitych dniach, bowiem potrzeba woła - trzeba przyniesc kropelki! Przesadzasz, niestety, z tymi hektolitrami wypitego wina. Bylo ledwie pare litrów, zapewniam Cie, w przeczuciu...
W tych dniach zdaje mi się, że za rok będę tworzyl. Czyli nie za dwa czy cztery lata! jak mi sie zmylnie zdawało.
Żyje w przeczuciu cudów, bowiem bez nich ani widu.

Ale cóż poczac, gdy jestem taki wątpiacy w Syrii, taki gorączkujący w Libii, chory w Jemenie i czuwający w Egipcie? Tentaki Osama osadził sie w moim swiecie, że bez niego robi sie dziura w murze bezsensu! Widze, ten stary pener oglada filmy o sobie w telewizorku. Rysiek mówi o trzech żonach, co tam byly, ja o 60 czy 70 przecie dziewicach, co teraz ruchają męczennika w raju.

Niemniej, mówilem dzis słoncu, ze wolę amerykański imperializm od niemieckiej demokracji! Wzruszony odkrywanym na codzień niemieckim antyamerykanizmem.

Pozdrawiam Cię tym pisaniem. A teraz chlopczyna zasluzył na kielich wina. W Twoja strone!
wiesław

Von: Remi Betreff: RE: Tworzenie Datum: 10. Mai 2011 23:59:55 An: Wiesiek Sadurski

Drogi Wieslawie !

No, balsam na dusze, taki mail od Ciebie :)
Spalam sie z ciekawosci jak postepuje Twoja praca !!!
Tak bardzo pragnalbym poznac szczegoly/tajniki !!!
Chyba nieco stracilem "slad", bo widze ze mam zbyt wiele pytan, by przeslac je droga mailu.
Nie podaruje sobie jesli sie sie wkrotce nie spotkamy...
Pieknie zapraszam - a jesli Twoja wizyta w w Norwegii nie jest aktualna to musze kombinowac by przybyc na Köpenicker ;)
Wiec jak ? :)
Serdecznosci dla Ciebie i Vero !!!
r

Von: Remi Betreff: smierc/life Datum: 2. Mai 2011 20:37:44 An: Wiesiek Sadurski

Drogi Wieslawie,
/.../
otworzylem po kilku miesiacach znow Twoja strone: grafiki, malarstwo, zdjecia...
chyba mnie uratowales od pewnej zaglady: bo przegladajac te wszystkie Twoje prace
najpierw... przysiadlem, skurczylem sie... no bo: jak Ten Czlowiek, Wieslaw, ktorego znam, byl w stanie dokonac TAKIEGO DZIELA ?...
przeciez wszystko mi niby znane, ale...
no wlasnie, slowa umykaja, nie jestem w stanie (ja, pisarz-amator, hehe) oddac tego wrazenia...
wpatrywalem sie w Twoje prace, a po cichu szeptalem sobie: "no wlasnie, jeden obraz to w internecie tyle pojemnosci co jedna powiesc"....
w koncu natrafilem na zdjecie "LIFE": ta monstrualna praca, tak drobiazgowa w wykonaniu, tak oryginalna w pomysle, a Ty odprezony, no i z boku wisi na scianie szkielet...
wtedy pomyslalem: GENIALNA BEZTROSKA...
wiesz, bez patosu, ale chcac nie chcac, zaszczepiles we mnie nowe "zycie" (o ile cos takiego istnieje) ...
wielki poklon Mistrzowi !!!!!
r


LIFE, malarski objekt, Wiesław Sadurski 2002


Betreff: Re: śmierć/life Von: Wieslaw Sadurski Datum: 3. Mai 2011 17:35:01 An: Remi


Witaj Drogi Remi, dzieki za mail.
Przed rokiem mielismy bardzo bogata korespondencje, która czytalem raz jeszcze przed tygodniem, skracalem /.../ miejsca prywatne ze wzgledu na dyskrecje, po czym bez poczucia dyskrecji wkleilem cala nasza wymiane na strony dzisiaj 2009 i 10.
Oto stwierdzilem, ze wiecej pisalem do Ciebie i Jagi, niz do wszystkich na stronie.
A rzadko miewam tak pozytywny odbiór i odzyw na twórczosc jak od Ciebie. Od paru dni wybieram sie z listem, aby Cie zapytac, czy to sie tak godzi - publikowac prywaty! Prawda, zrobil sie z tego "wywiad", którego niby nie mialo byc.

Moje ostatnie pólrocze wtórowalo Twojemu /.../ W miesiacach slabosci zylem arabska rewolucja - z zapalem równym temu z 1968, gdy zylem przy radiu mówiacym ze wojska ukladu warszawskiego wyzwalaja Prage... Zadziwia mnie swiat, Obama tak jak Osama... Bywalo, ze godzine sluchalem Gaddafi live w BBC!

Ach Remi, gdyby tak mozna bylo na pare dni zamienic sie pieklami?! Dla eksperymentu.

Wiosna mnie przywraca do zycia, w sensie, ze pracuje, wiec mam feedback. Spaceruje tez, dzwigam plecak pelen wina. tak powazny wysilek fizyczny traktuje jako trening, ale bywaja trzydniówki przed monitorem, bowiem nic innego mnie nie interesuje.
Powolutku przyszlosc zmierza ku filmom. Jeszcze rok dwa.

Serdeczności z Berlina
chłopczyna wieś



Von: Remi Betreff: RE: smierc/life Datum: 3. Mai 2011 23:03:05 An: Wiesiek Sadurski

Drogi Wieslawie !

Dzieki, ze /.../ Wszelkie moje maile lub ich urywki mozesz spokojnie wlaczyc do Twojego DZISIAJ - to dla mnie nobilitacja a nie wstyd, hehe :)

Co do SZTUKI - wiesz, ze ja zawsze bylem szczery w ocenie i w przekazywaniu Tobie moich wrazen/odczuc - no i to tylko przypadek ze zarowno lubimy przybywac w swoim towarzystwie, rozmawiac, dowcipkowac i pic wino, jak i to ze To co tworzysz wywiera na mnie tak silne wrazenie.

Zabawne ze wiele z tego czym mnie zainspirowales nigdy nie zostalo utrwalone, bo tych Twoich absolutnie oryginalnych, odkrywczych, inspirujacych i spontanicznych sentencji, uwag, point i zartow bylo tak wiele, ze starczy na kilkadziesiat pokolen :)

Zeby to zobrazowac znow musze siegnac do historii "The Beatles": otoz John Lennon i Paul McCartney byli zgodni co do tego ze ich najlepsza robota nigdy nie zostala zarejestrowana, bo stala sie faktem w atmosferze przydymionych lokali Hamburga poczatku lat szesciedziatych, kiedy Swiat jeszcze o nich nic nie wiedzial, gdzie grali "na calosc", bez przymusu "porzadku" nagrania plytowego, dla przyjemnosci publiki i gwoli wlasnej radosci Tworzenia.

No a z innej strony: to co z Twojego dorobku zostalo utrwalone - wiesz chyba sam dobrze i wcale nie potrzebujesz takich potwierdzen jak moje - to skomnie mowiac Monument...

Ja to odbieram tak: "wyszedl" Ci niepowtarzalny mariaz pieknego, niepowtarzalnego, bardzo osobistego Przeslania z Wieloscia: bo te wszystkie niby "rozne" wiersze, teksty, zapiski w dzienniku, grafika, obrazy, fotografie i filmy, itd., ta wrecz przytlaczajaca obfitosc idei to jednak zawsze ten sam Sadurski !

Cholera jasna, jak to zrobiles ?!
Twoj Talent to zupelne "dranstwo i nieprzyzwoitosc" - skrecam sie z zazdrosci, no ale wiem ze nie ja jeden, jestem tu w dobrym towarzystwie ;)
Jasne, ze nikomu TO sie w tym zakresie nigdy jeszcze nie udalo - naprawde glupio gdybys tu zparzeczal i byl skromny, i tak nikt w to nie uwierzy !!!
PODROZ DO SWIATLA
Ladnie powiedziane, ale co za wykonanie !!!!!!!!!!!!!!!!!

P.S.: Mi trudno na razie sie stad wyrwac - czy moglbys wpasc do mnie i popatrzyc na dzien ktory trwa tutaj dwa miesiace (od poczatku czerwca do konca lipca) ?
Pomysl sam: ile Swiatla !!!
Serdecznosci :))
remi

Von: Remi Betreff: Tworzenie Datum: 6. Mai 2011 21:34:21 An: Wiesiek Sadurski

Wieslaw !

No... przyznaje, ze to wstyd, bo dopiero po dwudziestu latach znajomosci, dyskusji i litrach wspolnie wypitego wina chyba w koncu zrozumialem Twoje Tworzenie !
Ale to tak bywa z pisarzami i lekarzmi, ze maja opozniony zaplon ;)

Chyba teraz zaczynam proby adekwatnego sformulowania wrazenia i mocy tego co dokonales i nadal czynisz.

To nie jest bowiem tylko tak, ze jako multimedialny artysta "odtwarzasz" cokolwiek, wyrazasz lub oferujesz swoja wizje i filozofie, nawiazujesz kontakt z otoczeniem na swoj wlasny sposob, itd...

Sam twierdzisz ze jedna z Twoich przewodnich inspiracji jest "droga do swiatla".
Uzurpuje sobie - znajac Ciebie i to co dokonales - taka ocene: to Ty TWORZYSZ SWIATLO, a nie jedynie opisujesz czy malujesz je.

Pomysl sam: ilu ludziom uswiadomiles znaczenie idei SWIATLO, w wielu jej odcieniach !
Mimowolnie na mysl przychodza takie hasla jak: Oswiecenie, dwoista natura swiatla, i w ogole "swiatly umysl".

Wedlug mnie SWIATLO egzystuje dzieki Tobie a nie odwrotnie, yes !
Wiec dzieki, bo bez Ciebie byloby tu znacznie ciemniej ;)

Remi

Świeczka, foto Wiesław Sadurski

Von: Wieslaw Sadurski Datum: 27. April 2011 21:40:30 An: jaga

Witaj mi Jaguś Jagienko moje miłe złoteńko,
pozdrawiam Cię gorąco w chłodny wiosenny wieczór!
Jesteś tam? zdrowa i dzielna? mogę Cię o coś zapytać?
wiesław

Am 27.04.2011 um 21:47 schrieb jaga

Jestem Wiesiu moje złote wspomnienie! Urodził się mój już trzeci wnuk, ma czereśniowe błyszczące oczy i uśmiech, ktory nie wie, że się uśmiecha. Jestem potrójną Babą Jagą i wymyślam opowieści do poduszki dla małych brzdąców (niekiedy z ilustracjami Hieronima Boscha). Twoja Jagódka

Von: Wieslaw Sadurski Datum: 3. Mai 2011 17:50:57 An: jaga

Ależ Twe słowa błyszczą!
Gratuluję wnuków. Sam zamierzam być Twoim wnukiem w jakiejś niedalekiej inkarnacji, nie zdziw się!

Jagódko, więcej pisałem do Ciebie (i Remi) przed rokiem niż do wszystkich na stronie dzisiaj. Nie masz proszę nic przeciwko temu, co zrobiłem? Wkleiłem całą naszą korespodencję na stronę 2009 i 2010, no, skracając momenty prywatne, /.../, adresy, dbając o dyskrecję. Strony poczuły się zadbane!

Jest wiosna, żyję marzeniami, planuję lata pracy do przodu, jakbym miał zakres nieśmiertelny.
I ślę Ci słowa podzięki!
wieś

Von: jaga Datum: 27. April 2011 21:47:57 An: Wieslaw Sadurski

Drogi Wnuku Wiesławie, wklejaj do woli i niech w Twoim ogrodzie strączki groszku nigdy nie będą puste. Przez ten rok naszego pisania gdy z żalu chciałam gryźć własne serce masz dla mnie zawsze serdeczne słowo!
Jak powiadają: Noc przynosi dobrą radę. Więc dużo śnij we śnie i na jawie.
Uściski Twoja ZMP - Ziemska Mentalna Przyjaciółka. Jagódka

 

Kwitnące wiśnie

Von: Wieslaw Sadurski Datum: 26. April 2011 22:36:41 An: krzysztof G

witaj mi wiosną
Krzysztofie Drogi!

jak się kuśtyka?
co z natchnieniem

wiesław

Am 27.04.2011 um 15:46 schrieb krzysztof:

WieSKU, DZIEkuje za pamiiec.
Jak wiesz Zbyszka J. już nie ma, Jarka M nie ma, Macka B. NIE MA, A. KOZLOWSKIEGO NIE MA,.
JA JESTEM DO POLOWY, MIALEM PELNĄ OPERACJE RAKA KRTANII, NIE MOWIE, ODDYCHAM Z TRUDEM

BUZI, KRZYSZTOF


 

wiesław_23.4.2011, foto Michał Chmarzyńskiścieżkę zrobił mi wiatr i płatki kwiatów

23.4.2011

Taką oto ścieżkę zrobił mi wiatr i płatki kwiatów wiśni,

kiedy w południe idę spotkać Bernta i Michała, który wkrótce robi mi portret, kiedy siedzimy w Cafe V, w słońcu i wietrze.

 

- A co słychać u Ryszarda Kozłowskiego?
- Ach, żyje skromnie w cieniu swego sukcesu.

 

21.4.2011

Znasz to z poprzednich lat - moje miejsce pracy przed południem. Okno na balkon otwarte, siedzę w pełnym słońcu na dziecinnym krzesełku z książką na kolanach i uczę się.

Oceń, czy to jest śmiechu warte - ta sama książka na kolanach co przed rokiem - taki jestem pojętny! Ale nie skarżę się, mam czas, przede mną cała przyszłość!

Huczą dzikie gołębie grzywacze, narzekają, bo pejzaż się zmienił. Rosła przed oknem wielka lipa, a w niej co roku były gniazda, pisklęta. Obudził mnie w poranku marca dźwięk elektrycznej piły, ogrodnicy cięli od góry gałęzie, konary, wreszcie pień przy samej ziemi. Okazało się, że był przegnity w środku! Wykopano pień, uprzątnięto śmiecie, nawieziono świeżej ziemi, posadzono kasztan. Spore drzewko, ale trzeba paru lat, zanim grzywacze go zagołębią.

balcony
 

Bardzo wczesne kwitnienie!


15.4.2011

Słonko świeci, ptaszki ćwierkają, białe obłoki w błękicie. Jak dobrze, że wczoraj nie popełniłem samobójstwa!

vero_04-2011



1.4.2011

Co? Że dawno nie było tu żadnych wiadomości o córce? Cóż pisać? Wszystko widać!

 

Datum 31.03.11 23:16:40 Name: Piotr betreff: losy

Z wiosennym pozdrowieniem,:)
ALE i z zaniepokojeniem: CÓŻ TAM się z Tobą dzieje w tym Berlinie?
Bo od początku jesieni nie widać już żadnych wpisów na Twojej stronie... Coś padło???
Pytam z pewną nieśmiałością i niespokojnością, jako że i moje serce ostatnio się zlisiło i parę razy przystawało ni stąd, ni zowąd - wiadomo - wiosna i demony...
A jak Twoje? - wcąż w róży? (œni“ mi się zapach podróży)...
P.K.-G


Von: Wieslaw Sadurski Betreff: wiosna Datum: 24. April 2011 09:50:43 An: PKG

Witaj Piotrze!
odzywam się do Ciebie w godzinę po wznowieniu strony Dzisiaj -
czyli dzieje się jakoś dalej, a żyje się po japońsku, czyli jakotako.
Serce pobolewa niekiedy, ale jestem zdrów.
Może w tym roku odwiedzę rodzinę w Lublinie.
Oddaj się wiośnie, nie daj się demonom.
Serdeczności
wiesław

Von: PKG Betreff: RE: wiosna Datum: 24. April 2011 13:37:19 An: Wieslaw Sadurski

Witaj Wiesławie!!
mimo Twej kosmicznej wyobraźni, nie wyobrazisz sobie jednak zapewne, jak cieszy mnie ten znak życia od Ciebie - i to właśnie dziś!!!:)
Bo już miałem złe myśli, że się "wylogowałeś" - i to może nie tylko z wisarts...
A tu taka siurpryza w samo AlleLuja!!! Chwała Świetlistemu:-)
Rozumiem, że nie odpisywałeś tak długo, bo mój list poszedł przez stronę, która nie działała?
Wiec teraz ślę przez Re: - może to trafia inną drogą.
Świetnie, że Dzisiaj wraca - obrazy jak zwykle olśniewające! - emanujące nieziemskim światłem...
Oby tak dalej "jakotako"!!
Ja wczoraj i dziś "świętowałem" samotnie - choć z demonami... Ale zaraz siadam do lotosu - i wiosny:)
Gdybyś jednak dotarł do L., to może daj znać - mogłaby wyniknąć z tego jakaś ciekawa perypate-sesja ...

Serdecznie i allelujowo ściskam Twą dłoń -
p.k.-g.


Betreff: Re: wiosna Von: Wieslaw Sadurski Datum: 9. Mai 2011 23:26:36 An: PKG


Tak Piotrze, spacer w Lublinie tak blisko a daleko! Bardzo by mi pasowała perypate-sesja!

Tymczasem nie mogę całymi dniami wyjść z domu w wiosnę i słońce, oświeca mnie światło monitora, schizo ME (maniakalno-ekstatyczna), ale w pasji można żyć.

Co porabiasz w czym robisz?
Pozdrowienia z berlina
w.


Von: PKG Betreff: schizo ME Datum: 10. Mai 2011 13:47:10 An: Wieslaw Sadurski

Tak, Wiesławie - też mam chyba taką schizę ME...:)
tyle że muszę wychodzić w wiosnę, jak i w zimę, bo nie mam córeczki, co by aprowizowała...
A w L. inwazja lata już, od wczoraj +25 C...
Ledwo dyszę po zimie - zbyt duże uderzenie kontrastem!
Próbuję robić w tym, co zawsze - ale już z tej "litera-tury" żadnej kasy nie mam :( - min. kultury idiotą, a red. pilnują swego)..
Poza tym w grudniu wywłaszczyli mnie ze strychu, a na nowym miejscu (banicji) jest 4 razy drożej i do tego muza jakoś nie chce tu do mnie zaglądać.
Niemniej posyłam Ci próbki tej mojej coraz bardziej błękitnej melancholii... ( o ile opcja wysyłania zał. zadziała).
Pozdrowienia z L.
pk-g

 
 

Na początek 2011 powtarzam ostatni zapis z 2010

Mięso jest zbrodnią.
Posiadanie jest zbrodnią.
Wiara jest zbrodnią.

1.1.2011

Życzę Ci znalezienia w tym roku wszystkiego, czego trzeba aby żyć naprawdę, w prawdzie i pięknie.


Lubisz Stronicę? Podaj adres dalej! Zrób do mnie link!

© 2011 Wiesław Sadurski. Wszystkie Prawa Zastrzeżone.

| Start | Malarstwo | Grafika | Poezja | Fotografia | Dzisiaj | Design | Free | Sprzedaż Sztuki | Prawa Autorskie | Biografia | Linki | Link do mnie | E-Mail |

Autorska Galeria Wizja Światło Kreacja - Druki Artystyczne, Malarstwo, Grafika, Poezja, Fotografia - Wiesław Sadurski, polski artysta w Berlinie.