NAGROBEK CZŁEKOKSZTAŁTNY

Janusz Termer

 
poezja
 

Drugi tom wierszy Wiesława Sadurskiego już samą swą formą graficzno-edytorską odbiega daleko od sztampy, jaka rozpanoszyła się wśród naszych wydawnictw, puszczających w świat bezbarwne i zuniformizowane plastycznie tomy poetyckie. Mowa o tak zwanych 'seriach poetyckich' , pomyśle samym w sobie nieszczęśliwym od urodzenia, immanentnie sprzecznym. Oto rzecz dobra przy publikacjach wszelkiego innego typu (książki seryjne łatwiej się sprzedaje), w przypadku poezji staje się zaprzeczeniem samej siebie. Wspólna okładka wieńcząca jednocześnie dzieło wybitnego poety i poczciwego wierszoklety - to instytucja może i szalenie demokratyczna, lecz tylko pozornie przecież...

Ale nie tylko szata graficzna (znakomite rysunki Franciszka Starowieyskiego) wyróżnia tom Sadurskiego spośród ubiegłorocznej 'produkcji' poetyckiej. Już pierwsza jego książka 'Pod okiem zegara' (Iskry, 1966), wnosiła do dość monotonnego chóru młodej poezji ton własny i bardzo interesujący.
Nie jest bowiem autor 'Nagrobka Człekokształtnego' zwolennikiem poezji autonomicznej, zadawalającej się samą wymyślnością formy, głuchej na świat zewnętrzny, realność historycznie-społeczną i królestwo poezji psychologiczno-filozoficznej. Nie chce jednakże być tylko świadkiem i rejestratorem 'sytuacji ludzkich'; jako rasowy poeta-wizjoner chce być przede wszystkim sędzią. Lecz jest to sędzia szczególny. Taki, który znakomicie obywa się bez gestów katońskich, moralizatorstwa, sztampy i celebry. Jest raczej sędzią, który który woli przebierać się w szatybłazna, sceptyka ironisty, cynicznego krasomówcy czy nawet naiwnego wesołka - tak z głupia frant zadającego kłopotliwe pytania. Pytania różnego rzędu, ciężaru gatunkowego, ukrute w przemyślnie poplątanej sieci psychologizmu, bądź jawne i aż prowokacyjne w swej prostocie (utwór 'cóż mogę mówić'):

w opuszczonych snach
rozpada się stary humanizm
i smutne pytania
błądzą w ulicach usztywnianych lękiem,
w łoskocie epok zanikają,
giną

cóż więc powiedzieć,
kiedy ludzkie imię
częściej niż człowiek wypowiada bicz

Motyw przewodni tomu Sadurskiego tworzą pytania i problemy. Lecz nie chodzi w nich o zbanalizowane i ograne motywy tęsknoty za Arkadią, za rajem utraconym. Nie tanie już dzisiaj filipiki antycywilizacyjne i antyurbanistyczne - są tym co by szczególnie podniecało wyobraźnię Sadurskiego. Ta wersja rozpaczy z powodu utraconego dziewictwa i klęsk dojrzałego wieku cywilizacji naszego kręgu kulturowego, nie znajduje w nim wcale swego zwolennika; towarzyszy jej co najwyżej ironiczne wzruszenie ramion. Sadurski zaczyna bowiem tam, gdzie kończą 'arkadyjczycy'. Nie idzie tropem łatwych skojarzeń, wzruszeń i myśli. Oto w wierszu 'Arkadia' czytamy:

tu, na powierzchni, pod dotykiem dni
pochyla się ziemia, płaska jak moneta,

mityczne rzeki płyną ku wyśnionym morzom,
ich nurt rozmywa groby,
porywa trupy
w obieg żywych idei

tu, na powierzchni, niemotę umarłych
cenimy na równi z patriotycznym śpiewem

Nie ma mowy o przecięciu 'pępowiny tradyc'i, o radykalnym zerwaniu między tradycją a teraźniejszością. Nasza wola jest tu bezsilna. Wszelkie ucieczki, czy to od przeszłości czy teraźniejszości, są ucieczkami pozornymi. Historia i dzień dzisiejszy toczą walkę o naszą duszę, lecz to nie zwalnia nas wcale od odpowiedzialności osobistej.

Wiersze, o których mowa wyżej, nie wyczerpują jednak zawartości 'Nagrobka Człekokształtnego', ani możliwości pisarskich autora. Obok bowiem wierszy refleksyjnych, dyskursywnych i aforystycznych, znaleźć tam możemy również tzw. czyste liryki (np. 'Wiosna' czy 'Monologi') oraz tzw. czyste groteski (np.' O komunikatywnośc'i, 'Źródła upojenia', 'Apoteoza'). Ale nie jest to zresztą jakiś inny Sadurski. Następuje tu tylko przesunięcie pewnych akcentów, wyostrzenie środków, którymi posługuje się przecież we wszystkich swoich wierszach. Jest to taka sytuacja, gdzie zmiana środków formalnych nie pociąga za sobą zmiany poetyckiego światopoglądu.

JANUSZ TERMER
_________________

Nagrobek Człekokształtny, Wydawnictwo Lubelskie. Obwoluta i ilustracje Franciszek Starowieyski.

Tygodnik Kulturalny 21.11.1971


Wróć do strony POEZJA.