PLAMY NA SŁOŃCU

Michał Moszkowicz

 
poezja
 

Pozorna jest zmysłowość tych wierszy, pozorny jest spokój ich rytmiki. Nwet równowaga formalna (która sprawia, że o tomie poetyckim Wiesława Sadurskiego nie sposób mówić jak o innych pierwszych książkach poetów, jako o tomie debiutanckim) jest kwestią drugorzędną. Sadurski pragnie opisać chaos, świat chaosu i swoje marzenie o harmonii. Lecz chaosu nie można opisać, należałoby bowiem obraz jego ułożyć z najmniejszych elementów w nim uczestniczących, co jest niemożliwe, gdyż w chaosie, świecie bez znaczeń, przedmiot nie ma ani własnego, z góry przypisanego miejsca, ani żadnego sensu. Jeśli zatem świata, w którym poeta jest i tworzy, nie można opisać żadną, nawet najcelniejszą metaforą, jeśli nie sposób nawet światu zaprzeczyć, trzeba zbudować taką wizję poetycką, w której ukazałby on prawdziwe oblicze. Sadurski w swym tomie próbuje zbudować taką wizję. Zmysłowe widzenie świata podporządkowuje widzeniu symbolicznemu, metaforę - obrazowi, czas psychologiczny - linearnemu stawaniu się wiersza.

Pierwszy utwór tomu jest jakby poetycką zapowiedzią takiej wizji, jest wyrażeniem pragnienia ucieczki, która ma być powrotem:

z ognia powietrza wody głodu wojny
zaklinam cię własnym prawdziwym imieniem
odbij mnie, lustro, abym mógł roztrzaskać
resztę tej prawdziwości, która jeszcze cieszy

Metafora lustra, jaką posługuje się Sadurski, jest tylko pozornie zabiegiem estetycznym. Lustro nie ma być przeciwstawieniem świata nierealnego i realnego; to sam świat jest dwoisty; siły, które w nim walczą nie dadzą się ze sobą pogodzić; lustro staje się symbolem kłamliwej jedności świata.

W takiej rzeczywistości pytania o miejsce człowieka muszą się narodzić:

jaki los mnie połączył z tęczującą trawą

gdy oczy dym przesłania, prawdziwy dom miast,
i wschodzi nad nami prątkujące słońce?

Poeta może zaświadczyć tylko o jednym - o swoim wysiłku poszukiwania prawdy. Stąd podmiot liryczny wierszy jest ich bohaterem, poeta utożsamia się z ja lirycznym. Poeta jest obecny w każdym obrazie, w każdej chwili rodzących się nieustannie pojęć, niczym Bóg jest obecny w świecie, który stwarza i który już został stworzony. Owa jedność twórcy i bohatera lirycznego wierszy jest czymś tak ważnym w propozycji poetyckiej Sadurskiego, że w jednym z wierszy pokazuje on siebie jako element niezbędny obrazu:

owoc mój jeszcze kwiatem, dzień brzaskiem

otwiera się ich lot, i każdy naturalny
sadurski rośnie ze śmiechu i mroku,

Charakterystyczna jest w tych wierszach wiara w słowo. Sadurski, w przeciwieństwie do grupy neoklasycystów jak i do grupy poetów Hybrydy, nie stara się stawiać pytań o nośność semantyczną słowa, nie obawia się jego wieloznaczności kulturowej, jego poetyckiego zbanalizowania.Słowa pozostaly dla niego nieskażone czasem. Nie potrzebuje wzmacniać ich nośności poetyckiej odwoływaniem się do kulturowej tradycji, nie wątpi w ich siłę. Jak niegdyś symboliści francuscy wie, że słowo poetyckie ma swój określony kształt, barwę, dźwięk i niejako ontologiczną rzeczywistość. Przeto można opisać nim świat w ciągłej jego zmienności i nieokreśloności. To wiara w słowo określa istnienie i konieczność poezji, a nie odwrotnie. Poezja nie musi pytać o prawdziwą istotę słow, nie musi szukać swojego w nich usprawiedliwienia. Jak w poezji Leśmiana, mimo ostrych rygorów wersyfikacyjnych, słowo grało wszystkimi swymi możliwymi znaczeniami i kolorami, tak w tomie Sadurskiego pozostaje wolne i nie skrępowane, mimo rygorystycznego przestrzegania kanonów formalnych.

Jednak wiara w słowo nie niesie ze sobą jednoznacznie porozumienia z drugim człowiekiem. Musi istnieć takie miejsce, gdzie słowo nie będąc instrumentem porozumienia międzyludzkiego, nie potrzebując jeszcze żadnej konwencji poetyckiej, jest cząstką świata, należy do świata i określa go. Jest poezją i rzeczą, miłością i uczuciem, światłem i cieniem, życiem i śmiercią, kobietą i matką. Dla Sadurskiego istnieje takie miejsce i poezja staje się pdróżą do tego miejsca... Tym miejscem jest dzieciństwo, rozumiane jako stan ontologicznie najpełniejszy, co nie znaczy, że bezpieczny i spokojny:

triumf rozdarcia na codzień ucisza piosenki,
od śniegów ogrzewam ich marznące wargi,
niekiedy chcę zanucić melodię o słońcu

i wtedy nagle - skąd? - zupełnie nie wiem -
okrutny płacz dziecka pobrzmiewa w mym śpiewie

Wrócić do dzieciństwa, by silniejszym na powrót znaleźć się w świecie - to tylko marzenie. Dzieciństwo jest dla poety jedynie tym, co można przeciwstawić swojej samotności i samotności innych. Jako zapowiedź początku życia ludzkiego i jego końca staje się początkiem drogi, początkiem, o którym nie wolno zapomnieć, żeby nie zabłądzić, żeby nie poddać się nieznanemu. Podróż w poszukiwaniu siebie i świata nigdy się nie skończy. Pamięć o spokoju łąk dzieciństwa nie zwróci nam tych łąk ani cienia drzew, ale musimy odnaleźć coś, co by nam kompensowało naszą obcość w świecie.

Sadurski, jakby na przekór sobie, odnajduje coś, co pozwoli mu oglądać świat bliski i swojski. Wszystkie marzenia, wszystkie obrazy możliwych zwycięstw i konieczność poszukiwania prawdy podporządkowuje jednemu - nie wymagającemu żadnego uzasadnienia ni weryfikacji - imperatywowi poetyckiemu - miłości.

Ale te liryki, mimo ich olbrzymiego konkretu zmysłowego, trudno nazwać erotykami. Ich realność i zmysłowość jest realnością snu, jakby snu. Kobiety w tych utworach żyją, zanim spali je płomień, uwięzione w źrenicy poety. Sa w słowie poetyckim do nich skierowanym naprawdę o tyle, o ile konieczność miłości i marzenie o miłości oddala okrucieństwo świata.

Tylko miłość przywraca wartości, nadaje sens życiu, oddala strach. W miłości życie i śmierć stają się jednością. Miłość daje zrozumienie i pojednanie, a człowiek wśród zbrodni, ognia i wojen, niepewny swego jutra, znajduje w niej pewność. Dla Sadurskiego podróż do dzieciństwa i do miłości jest podróżą ciągle do tego samego szczęśliwego świata. Wędrowiec, który rozpoczyna swą wędrówkę w świecie chaosu i zwalczających się sił, wędrowiec, który w pierwszym cyklu tomu Sadurskiego pt. 'Owoce zwierząt', zapatrzony w przeszłość szuka właściwych dróg, który w 'Wierszach podróżnych' staje twarzą w twarz ze złem świata i niepewności jutra - tu wreszcie odnajduje swój świat... Obraz tego świata ujawnia Sadurski w znakomitych, nieuchwytnych, a jakże konkretnych 'Miniaturach'. Tom 'Pod okiem zegara' kończy wiersz, który pozwolę sobie przytoczyć w całości:

LIRYKA

poranek
usta prowadzi

w smugach powietrza
dzieją się gwiazdy otwarte,
ktoś błękitny
z oczyma młodego lasu

patrz

ziemia
twarz twoją więzi

równiny się rozwijają świeże
iskrzące

i krew napływa w opuszczone ciało

Tom Sadurskiego, który rozpoczynał się buntem przeciwko światu - zakończył się jego apoteozą, apoteozą marzenia o jego jedności, obrazem najszczęśliwszego z możliwych światów poezji...

'Pod okiem zegara' to nie tylko propozycja poetycka, ale także wizja filozoficzna, na tyle jednoznaczna, na ile niejednoznaczna i umykająca racjonalnemu opisowi jest wszelka poezja.

MICHAŁ MOSZKOWICZ


Wróć do strony POEZJA.