POD OKIEM ZEGARA

Ryszard Matuszewski

 
poezja
 

Zupełnie natomiast inną, wyraźnie neoromantyczną tendencję wyrażają wiersze z tomu Wiesława Sadurskiego Pod okiem zegara. Niekiedy stanowią one nieco egzaltowany monolog liryczny, nie liczący się ze współczesną dewaluacją wielkich słów, ale równocześnie bywają pełne świeżości i reakcji uczuciowych zupełnie - we wsółczesnej poezji - niespodziewanego typu. Trudno tu nawet mówić o nawiązaniu do Tuwima czy Leśmiana, czasami - dosłownie - przypomina się wzór romantyczny, np. w sonecie:

DZIEWCZYNA

dziewczyna słońce na rzęsę schwytała
i klaszcze w dłonie, w lękliwej radości
nie wie co czynić, jak przywitać gościa
co nagle uległ świeceniu jej ciała

on nie chce kwiatów, jej zęby w uśmiechu
błysnęły pękiem wiosennych jaśminów
o! z nich zrób bukiet! i nieco karminu
weź z wargi swojej, i z tętnic po trochu

zrzuciła słońce, jak brzask uleciało
skracając nagle długi cień dziewczyny,
blask odbierając - najdalsze się stało

dziś razem stygną, nie byli bez winy,
lecz gdyby zawsze chcieli być szczęśliwi
chyba w kamieniu by miłość rzeźbili

Czasami wydaje się, że Sadurski jak gdyby nie zauważył, co stało się w poezji ostatnich lat kilkudziesięciu, cofnął się swobodnie w czas, kiedy liryce wolno było nas wzruszać pytaniami:

kto płacze w moim głosie?,
jaki los mnie połączył z tęczującą trawą?,


gdy woła:

moja miłości, przymknij powieki.

Oczywiście są tu urwane fragmenty wierszy, bo gdyby ich nie urwać, okazałoby się na ogół, że zaraz pojawia się albo dysonans w stosunku do romantycznej czy młodopolskiej konwencji, albo nawet dysonans w ogóle, bo Sadurski wcale nie jest poetą dojrzałym, przeciwnie. Jego świeżość polega na niedojrzałości, na nieświadomym i dlatego absolutnie nie manierycznym powtarzaniu - często z dużym wdziękiem - anachronicznych wzorów. Ale jest w tym jakaś vis poetica, nawet, kiedy woła:

przepaści
eksplodująca
pod ciśnieniem idei
ludzi, wyrwanych z naturalnych obiegów
mocą swych pragnień,
ludzi oślepionych
pierwszą eksplozją,
stojących twarz w twarz
ze źródłem swych przemian,
lecz już oślepionych,

przepaści!
tobie dedykuję świat

RYSZARD MATUSZEWSKI
____________________

Poezja 8, 1967


Wróć do strony POEZJA.