MÓJ OWOC JESZCZE KWIATEM

Zbigniew Jerzyna

 
poezja
 

'Iskry' wydały pierwszą książkę poetycką Wiesława Sadurskiego pt. 'Pod okiem zegara'. Dawno nie czytałem wierszy tak czystych lirycznie, tak świeżych.
Tomik podzielony jest na cztery części. Ale przede wszystkim chciałbym skupić uwagę czytelników na części pierwszej - 'Owoce zwierząt'. Cykl ten jest najbardziej własny, jest w nim kilka wierszy o dużej piękności. Rozpatrując zawartość tego cyklu można pokusić się o znalezienie klucza do poetyckiej osobowości Sadurskiego. Sprawa pierwsza: jest to, mówiąc generalnie, poezja nie faktu ale przeczucia. Wybór zdaje się w postawie Sadurskiego nie istnieć. Zapytuje poeta nieustannie o sens przypadków w naszym życiu. Przypadek jest największym dramatem - jest okrutnym narzędziem chaosu.
Oto fragmenty wierszy: 'Jaki los mnie połączył z tęczującą trawą' (Jaki los mnie połączył...), czy fragment wiersza 'Witaj mi...':

gdzie więc będę zupełny? gdzie jest moje życie?
na jakich piaskach kwitnie? w jakich grzęźnie błotach?
kto jego gwiazdy pod powieką nosi
i sączy w obce wyciągnięte dłonie?

Sadurski wciąż stawia pytania. Jest udręczony niejasnością świata. Jest to ciągłe poszukiwanie sensu życia, pierwszego wyjaśniającego słówa. I stąd też można wytropić w tych wierszach pewne tendencje aforystyczne. Aforyzm powstrzymuje niepokój, jest chwilą odpoczynku - jedynym stałym gruntem w towarzyszącej nam niepewności.

Sprawa druga: przeważająca część wierszy Sadurskiego to rozprawianie się z dzieciństwem. W tym nurcie poeta demonstruje swą oryginalność. Dzieciństwo dla Sadurskiego nie jest tylko [rzeszłością, nie jest odległą rozsłonecznioną doliną. Jest natomiast spazmem, ciemnym wewnętrznym głosem. Dobrze ten problem ilustruje początek wiersza 'kto płacze...':

kto płacze - w moim głosie?
jakie małe dziecko
w nim zamieszkało, i drapieżną rączką
za krtań mą chwyta, że aż czuję głód?

A w ogóle wiersze Sadurskiego są niezwykle biologiczne. Ma on obsesję krwi. Powtarza się słowo: przepaść. Ale memo tego jest to biologizm radosny. Nie noc drąży ciało. Ale otwiera się ono w światło poranka. Sadurski to trochę taki 'topielec zieleni'. Jest często bardzo leśmianowski. Szczególnie w erotykach. Kobieta w wierszach Sadurskiego istnieje przez nieobecność. Jest ona na sposób leśmianowski materialnie przeczuwana

Należy jeszcze dodać, że te wiersze są budowane w szerokim tle pejzażu, są bazdzo przestrzenne. 'Pod okiem zegara' to dobry tomik poezji. Jest to poezja o ambicjach filozoficznych. Ale gorycz tych wierszy jest jeszcze jasna. Wiersze Sadurskiego są młodzieńczo szlachetne. Słowa tych wierszy nie są ciężkie - unosi je zachwyt.

 

ZBIGNIEW JERZYNA
________________

Kultura 2.10.1966


Wróć do strony POEZJA.