Start Malarstwo Grafika Fotografia Poezja Dzisiaj, blog

Końkut, Który Był Człowiekiem

gdzie wszystko się daje przerabiać na Wszystko

liryki, erotyki, fantastyki

Wiesław Sadurski


Poemat, liryki, erotyki, fantastyki, Wiesław Sadurski

pojawia się na świecie Końkut, Który Był Człowiekiem
na jego grzbiecie okrakiem siedzi Obce Nagie Niebo
spienione chmury spływają po zadzie
wszczynają dialog

Nagie Niebo wypuszcza ze swych puszczy ciepły czerwony deszcz
Końkut twierdzi, że z ust do ust podajemy sobie bezskrzydłe korpusy
radby pomówić z Kimś o Kosmosie, w którym Wszystko ma miejsce

Ktoś
winien postrzegać przynajmniej słońce i ziemię
oraz poranne mgły
dzięki którym Morze Wewnętrzne przezroczyścieje


w Społecznych Żlebach na wieść o Końkucie
odsłaniają się pokłady emocji prastarych

Korespondenci Inicjacyjni donoszą o masowych powrotach na łono
podobno słono od potu
podobno słońce traktuje to jako pieczeń na rozżarzonej powierzchni środy

zanotowano wiele erekcji wśród pracowników Wielkiego Noża
skóra na ich patrochach zaczęła promiennie szumieć
po prostu cały glob słucha

Końkut przeczuwa, że łóżko, w którym sypia Niebo
miewa dreszcze, a nawet poci się przez sen

a kiedy Obce Nagie Niebo pojawia się dniem
widać, że pantofelki ma małe i zakurzone
ale na sprzączkach połyskuje podwojone słońce

to właśnie słońce i kropelki potu na skórze Końkuta
który tymczasem porósł intensywnie pasmami górskimi
były przyczyną, dla której zmyślił, że sen mógł być wspólny
że zmieszał się pot ich obojga

Końkut daje do zrozumienia, że jeśli w pobliżu są Snuje
winny natychmiast stać się żółte i dobre!

Końkut z zadumą postrzega Przepływ Stołu

słoje drewnianej płyty przecierają się i wzrok pada
na leśną polanę, gdzie kiełkuje nasienie dębu

chwile rośnięcia i dojrzewania drzewa
Końkut widzi przez migotliwą siatkę pór roku

a potem siekiera, piła, hebel, dłuta
i znów długie chwile
nad latami przesuwajacymi po stole talerze, pajdki chleba, łokcie

z podbródkiem wspartym na dłoni Końkut ostrożnie powraca
do filiżanki herbaty, parującej na stole

który się znowu wstrzymał

dziś Końkut poprzestaje na poradzie:

dać kotu cotangens
i niech udaje nauczyciela geometrii

Końkut napotkał poważnie ważną osobistość:
Kronikę Żłobu Ładowanego Ślinotokiem

ponieważ nocą Nagie Niebo zaprzatnęło jego sen
znaczną część uszu zostawił na wybrzeżach boskich
nie mógł więc słuchać uważnie!

mówiąc znowu poważnie: słuchał jedynie Dozorcą
którego wstawił w zasięg ślinotoku
sam był zupełnie gdzie indziej

z pyska olbrzymiej dżungli, która tymczasem podpełzła z pamięci
wybzyczają się złotonośne pszczoły powietrza

będą zapylać Końkuta

Wszystko porasta w tym celu od końca do końca organowymi preludiami
pszenica słońca szumi w każdym porze skóry
Końkut nie śmie narzekać

dzisiaj wyjaśnia, jak to jest z Dobrem i Złem u Snujów

Snuj jest mianowicie podatny na rozpacz

jako egoista, zapiekający się w agresji na szaro
nie wie nic prawie o związkach bezinteresownych
i życie postrzega przez własne skarpetki

Zło jest mianowicie szare, zaś Dobro pomarańczowe

są to z gruntu różne kolory i jeśli jakiś pomarańczowy Snuj
nosi szare skarpetki
to wcale nie znaczy, że jest troszkę zły
po prostu: nosi skarpetki

co robić, aby łąkę przerobić na organy

najlepiej w tym celu stać się szczytem Tatr
dzikie płomienie niech niosą się wokół
aż Wszystko naładuje się elektrycznie i zacznie trzaskać iskrami

wtedy trzeba położyć Wszystko między trawy i zioła
i pozwolić mu grać

jeśli nie jest się przy tym duszą bezinteresowną - twierdzi Końkut -
lepiej w ogóle nie zaczynać

Końkut dziś jako stolarz
pomaga Komuśtam w robieniu regałów

o! - dziwi się Komuśtam - kto to widział, aby ze zwykłej sośniny
leciały diamentowe trociny?

rzeczywiście: są to małe piękna z rodziny ogniska gwiazd

ale co z tym Komuśtam? - nie rozumie Końkut -
dlaczego się dziwi Innemu?

jego język operuje z równą czułością wszystkie podniebienia

twierdzi, że galaktyka niezdarnie nosi jego ciało
że materia śródgwiezdna się burzy od miłosnych westchnień
że pokłady globu się szczerzą szyderczo starymi śmierciami
że Snuje są zazdrosne o jego niepokój

a wszystko w porze, gdy Radio Katowice
pozdrawia pracowników pierwszej zmiany

dla eksperymentu Końkut popróbował Grzdyla

ze zdziwieniem poczuł w kopytach paluchowate nieczułości
jego głowa powlokła się jeżem
istnienie rozkraczyło się w dychotomii, przy czym nie mogło być mowy
o znalezieniu właściwego numeru półbutów

tymczasem pan Eks oferuje już najwłaściwsze
czyli takie, z których zawsze można wyskoczyć!

czy to nie wspaniałe, jak na Gazetowego Solistę?

pojawia się Ogromny Rudy Wariat z żarówą w jajach
będzie przyświecał Akcji

gdy Końkut czuje się mdławo - korzysta z języka

rozwija się w tym celu delikatnie na poły:
Koń, odbijając się kopytami od słońc cwałuje w stronę Galaktyki Łabędzia
zaś Kut wprost przeciwnie:
staje i wytrzeszcza swe Jedyne Oko

tańczy teraz tłum uciech pośród gwiezdej piany

Obce Nagie Niebo przed laty bylo idealistką
dniem i nocą przesłuchiwaną przez krystaliczne powietrza i ognie
o bęben jej natury słońce wybijało hurra-patriotyczne marsze

lecz dzisiaj, w dobie odprężenia wśród królików i mięty
Obce Nagie Niebo uznaje wyłącznie Dupczyć! Dupczyć!
i trudno mu się dziwić

wszystkim Snujom, które przejdą na Dobroć i Pomarańczowy
Końkut przyrzeka
że nigdy ich nie uczyni Cytatami z Mięsa

Końkut uwielbia rozważać problem miriadami kończyn

robi to zawsze, kiedy idzie o obronę Wartości Niezależnych

natomiast Snuj tego nie znosi
z przyczyn potylicznych!

i nawet nie przypuszcza, że Końkut problemy
tworzy z miłości, koloru i dźwięku

wtedy u podstaw Bytu pojawia się pulsujące światło
wszystko się daje przerabiać na Wszystko

Tamci Dwoje tymczasem budują swój wzajemny dom

ma to być cacko świetliste pełne lasów i swobodnych wdechów
którym nie oprze się żaden huragan historii

ma to być cacko możliwe do opuszczenia na każde dno
czy im się uda? ach, czy im się uda?

gdy Grzdyl chce się szczerze roześmiać zazwyczaj się mija z ustami
przy czym wydaje mu się, że ktoś
chce go na siłę wpompować w żyrafę

natomiast jedyny Snuj, który przeszedł piekło
i zwie się Nujem Czerwiennym
ma wygodne posłanie w obłoku śmiechu i światła

można zawsze doń wpaść i na jakie trzy dni
zapomnieć się w grotach przed światem

ach! ach! rozbłysnął wśród nocy Jasnowłosy Kryształ

wśród wszystkich nocy skupionych w tę jedną o lekko sprężonych mięśniach
Końkut przymierza śmiech rozbłysku do swego przyszłego życia

skupiony, trochę wzruszony, nie trzeba mu w tym przeszkadzać

Końkut wspomina, że groziło mu zakażenie sodomią

podobno klacz miała skórę prawie zupełnie nieprzezroczystą

ale jego powieki ujęły go w nawias kołyski
zanim się wyspał
było po okazji

głęboko oddycha swym sześciopalczastym Czubem

doszła doń pora promienna i czujna
na najlżejsze poruszenia poranka

zgadza się
nawet pragnie, aby To się stało

i oto między chmurami wychyla się do tu i teraz
smoczek butelka mleczka z szeroko rozwartymi skrzydłami

wygląda to jakby atmosferę przerosło skrzypcami

Końkut
czuje, że w pachwinach zaczynają mu się jarzyć złociste wglądy

czyżby mial ssać proroctwa?

spotyka również Niezrozumiałych, którym trzeba współczuć

w ich krwi krążą iskry
ich sny noszą owrzodzone nocne koszule
w ich sieciach neuronowych czai się Pająk Urazu
co wędrującą gwiazdę jest gotów opluć, otoczyć śliskim kokonem
i zmienić w konfidentkę umarłych,
której welon powiela się strasząc

świetlne lata ojczyzny Końkuta
nie boją się rozumieć Niezrozumiałych
mogą im nawet pomóc - w co pierwszym przypadku! ale, niestety, nie mogą nie współczuć!
a współczucie wydłubuje Końkutowi całe trzecie oko
widzące byt prawdziwie

Końkut dziś szeptał w stajni swoje magiczności:

- śpij, źrebiątko, śnij: ogromny koń ma zamiast głowy różę
śnij o tym zwiewnym koniu, który przybywa z daleka
aby delikatnymi chrapami z zapachu
dotknąć twych nozdrzy i zmienić je w ludzkie

a potem poszedł i do piątku w ogóle nie chodził po globie

Końkut często spotyka na tym globie Szarych
charakteryzują się długimi uszami
istnieniem dla siebie samych
i często psioczą na reguły gry

on zaś, istniejąc głównie dla innych, jest z innego świata
i obowiązują go tylko reguły Końkuta

w rozkoszach Nagiego Nieba koczują liczne ogniska

przemieszczają się jak niezabudki w locie z ciepłych krajów

ma się na ciepły żarzący się mech przyszłości

Wszystko nadziane jest miąższem łąki
idzie w czerwonych botkach przez widoki i miasta

Obce Nagie Niebo lubi zwalić się na Wszystko
zmieszać swe niepogody z jego wiecznym błękitem

wznoszę się na twój widok, jakbym wznosił hymn
oto jak się witają Tamci Dwoje

z okien ich domu jest widok na kosmos
przez pełne spektrum barw
w każdą stronę prześwieca pokój

wszyscy mogą korzystać z ich niszy światła
oni dają zupełnie darmo

co robi Końkut, gdy ktoś mu podstawia Wdowę po Herbacie?
Końkut dopija!

przeciętne śniadanie Nuja Czerwiennego
składa się z płatków świeżo siekanych tęcz
następnie wchłania całe wrzosowiska konfitur
popija dżunglą światła pełną białych nosorożców
i pozwala się do pierwszego czknienia pieścić Pluskwie Kapitalizmu

Panienka wmontowała Przerębel Istnienia między swe gładkie ple

wymię ma być zasilane z miejskiego transformatora
dziennie idzie parę ton pieszczot i sporo pragnienia

mieszanka wymaga tęgiego dmuchania, bowiem jej płomień jest mokry
mówi się o dmuchawach na licencji hinduskiej

Końkut jest poruszony, zegarem z kukułką sprawia małej szok

kupił go za pół darmo, bowiem kukułka
podrzucała pani domu do pościeli jajka

z któregoś wykluł się Negroidalny Pień
wyrzucono go za drzwi, ale - biada, Konkut! -
dzisiaj się przyśnił Panience

świadomość Snujów jest ujeżdżana codziennie przez kulturowe ślimaki
ich lepkie cugle i telewizyjna pianka
wyznaczają Snujom koleiny w płaszczyźnie
odpowiedniego ustawienia się
mija im na tym zajęciu niejedno wcielenie

Końkut dziś pełen krzaków, zbieraczy grzybów i całujących się par

ma przy tym pełny kontakt z Czymś
Co Przez Nikogo Nie Zostało Zrobione

nie ma w nim ani drobinki obserwatora
wcielił się w pokój zupełnie,
a jeśli leje tu wodę
to tylko na wypadek leśnego pożaru

Dobro - tłumaczy mieniąc się swym Czubem -
objawia się naturalnym spomarańczowieniem duszy
i stwierdzeniem, że Dobro j e s t

dusza nawiązuje wtedy bezpośrednią łączność ze słońcem
i ma niewyczerpalne źródło energii

która jest dana
a nie zrobiona na głupio

Grzdyl ma w życiu ponad tysiąc sześćset możliwości
a wszystkie pełne drzwiaków i wódy

dlatego ma kątem Sublokatorkę Smutku

skóra mu się poci od wewnątrz, gdy myśli o śmierci

nie w strachu przed nieznanym! - w obawie utraty
tego, co zgarnął w życiu zachłannie pod siebie

myśli nie patrzą, gdzie lecą - więc został zrobiony
z tego, co było pod ręką, z odpadków kultury

dlatego Grzdylowe Niebo ma sztuczne szczęki
i ani rusz nie może rozgryźć problemu istnienia

Końkut leniwie sunie kopytami po szklannych harmoniki kręgach

głęboko dotykane się jarzą i dźwięcznie pączkują

Dudi wije tu gniazda pierzastych emocji
w każdym drzemie zaczarowana kula
kryształowa z ośnieżonym hotelem i sercem
które zamiera na krawędzi gór
kiedy ptaszysko piórkiem łaskocze horyzont
i wywołuje zeń galopem płowe istnienia z krwią
biorącą początek w tajemnicy

w tych warunkach Byleco przekształca się w Byt Samoistny
a Końkut się miewa pośród łaskawości

Nagie Niebo namawia Końkuta na Bieguny Skondensowanego Żaru
Alpy wyprostowują się i drżą z przejęcia w muzyce

w pół kroku
Końkut dostrzega normalny świat i bierze spod drzwiaka gazetę

ledwie ją zdażył rozchylić a na jego oczy
sypie się wiele tysięcy ton kolczastego drutu, min, bomb i napalmu

ta dzienna porcja globu wprost wkurwia Końkuta
do dupy z taką zabawą!
już rzeczywiście lepiej Dupczyć! Dupczyć!

tak! dzisiaj Końkut jest żółty, ma niebieskie włosy
i ule pełne pszczół w kędziorach zrobionych z okolic rolniczych

czeka jeszcze na Kogoś
czeka na Coś
na kogoś w kolorze miodu
na coś spokrewnione ze Wszystkim

albo - chce okulbaczyć Obce Nagie Niebo

wmawia jej dmuchanie na wiatrak jako fajne dobrze płatne zajęcie

ona się skupia w jeden wielki dreszcz
świnia zapala się jej z przodu i rozżarza biegnąc
przetwarza się w usta Dnia Powszedniego
co agresywnie twierdzą, że czubactwa śmierdzą

Końkut miałby i tutaj swe Ą do dodania
lecz się nie wdaje w dyskurs, bowiem właśnie jest

pracuje niemal wyłącznie na utrzymanie wspomnień

żywią się głównie wspomnianym dupczyć, o czym znowu będzie
oraz przyjaźniami dobrze dojrzałymi, błędami i Wszystkim

sprawia to, że wspomnienia szybko obrastają w sadło

gdy je przetapiam - Konkut zatapia się we łzach
w głowach zaczynają mu latać potworne nakrętki
krzyczy, że mi tego nigdy nie daruje

z reguly implikacji logicznej wynika mi ściśle
że Wszystko też bywa Końkutem

co za końkuctwa? gdy różanopalca nikła
na wschodzie wzeszło Jabłko

na tle Kosmosu przez okopcone szkiełka
widać było wyraźnie jego soczystość i Och!
czy to jest pokuszenie?
czyżby
chciał jeszcze kogoś ze Swoich przywabić na glob?

ach! ciągnie wilka do lasu ciała!
Końkut opowiada
o swoim uczestnictwie w pochodzie 1-majowym

gdy poczuł się nagi z lewej

jego kolana przeniosły się w pobliże kolan Rzeczypospolitej
tuż przed trybunami!
zaczęły rozszerzać się, przezroczyścieć i chcieć

jako Coś o wyraźnym kolorze i zapachu przedrygiwały jej kolanom Wstrząs
i Bieguny Skondensowanego Żaru

jej kolana skupiły się w wilgotności i cieple
i w cieniu wyciągniętych w salucie dłoni
wszczęło się nagłe Dupczyć! Dupczyć!


okazało się, że siedział okrakiem
na samym końcu palącego się czasu

więc stąd brał się dopływ prądu do patefona i paru galaktyk!
spod igły odtwarzającej Końkuta szarość umyka w popłochu,
byle dalej od życia!

Snuj, który się stara, bywa zjawiskiem żałosnym

można mu wpinać sytuację w pomarańczową dziurkę w klapie
ale gdy co do czego - taki Snuj donosi
wiele kolorów do szarości

Ślinotok
jest tutaj pasmem głównym - stwierdza Końkut,
po czym wycofuje się
nad górski potok, gdzie nic się nie stara
a jest

Końkut uwielbia przeżywać dogłębnie

jego Morze Wewnętrzne często się sztormi i czubi
wczoraj kuter rybacki nie wrócił do bazy

kiedy burty pokryła piana i złowione ryby
spłynęły z powrotem w wody a rybacy w śmierć -
nawet Skowronkowo się zachmurzyło!

Małe Plemionka mają ciągle to i owo za złe
ale to się zda na nic, gdyż Końkut
nie jest podłączony do prawa powszechnego ciążenia!

a co z Chwilą Wytchnienia na Teraz?

wzięła właśnie kilka przepięknych Słońc
i bawi je z Sadami Wiśniowymi

można podglądać, prosimy nie płoszyć!

czas zatrzymał się jakby?
Końkut narzeka, że duża wskazówka zaczepiła o Kres Cierpliwości

zdaje się, gdzieś w okolicy Rozpadliny Miłosnej

nie można przejść do porządku ani dojść do zegara
bowiem w pobliżu szaleją stada Ognistych Ogierów Orgazmu

ruszymy dalej, gdy przysną u źródła

Końkut zaręcza że tęcza
ten łuk na niebie
wsparty lewym końcem o statek na rzece
a prawym przedłużający w niebo dwie wieże kościelne -
jest nosem Królika, który tak właśnie obwąchuje nasz glob
przez co wpieprza się, z kitką włącznie, do naszej Rozpruwy

Snuje, chcąc zmienić glob przez nich obecny
zaczynają od ujawniania zła!

naturalnie szara kurtyna mieni się tęczowo
uwikłuje w swoją materię ich żyły i nerwy

produktem wydzielanym wówczas jest ślinotok tradycji i kultur
w którym ślizgają się aż do śmierci nie znając miłości

dla Niej - mówi Końkut - należy ujawnić
światło, z którego się biorą kolory i reszta

można przyłapać Końkuta jak szkicuje nasze twarze

kiedyś zaniknie, zostanie po nim tylko stos karteczek

czy to ma być nasz jedyny ślad?
przecież nie należymy do małych plemionek!
przecież cieszymy się szacunkiem, i w ogóle - więc jak!?

ano tak! - mówi wariat - będziecie leżeli na wznak!

baśn jest delikatnej natury

gdy Końkut chce się dowiedzieć, co, panie, w polityce
przykłada do uszu dwóch Grzdyli

kocha między innymi komfort i stereo!
dowiaduje się, że trzeba dobrze władać cytatami z mięsa

cytaty odznaczają się ładnym krojem, ale ich pałki i lufy
są zdalnie sterowane maszynerią nakazów

nie lubi zresztą tematu,
mówi mi zdawkowo,
że światy przeszłe to dupa w kratę
i lepiej baśń porzucić!

Grzdylowi słowa odklejają się od myślenia!
nie może się wyrwać ze stereotypowych przebiegów kitu
jego istnienie rozłazi się po miskach, jest zlizywane przez język!
wchłaniane i wydalane w stękaniach i bólu

Końkut zaleca mu przerób na grysik
może kurczętom się przyda, przecież idzie wiosna

a jak już przy kurczętach to powiem dramatyczne zajście

Pietruszka ganiała Koguta po grządkach
i namawiała na udział w Rosole

lecz Końkut nie jest padlinożerny, więc szybko wystrugał
z marchewki wariata i włączył go w zajście

biała pietruszka, czerwona marchewka
oj, będzie z tego patriotyczna śpiewka

albo porcja sałatki
dla tatki


nieobce już a wciąż nagie Niebo jest przepełnione księżycem i majem

wokoło niej unoszą się roje myśli czystych

mówiąc w skrócie mamy do czynienia
z ruchomą orgią przezroczystości

piaski węchu, noce z gorącymi chceniami, dominacja różu

morze wewnętrzne może się pławić do syta
w bytach

czy mozna szczęki społeczne oliwić syropem wykrztuśnym?
zainteresowany zgłosi się po odpowiedź osobiście - informuje Końkut

ja - osobiście - gadam dużo, ale swoje widzę!
np. co robi Końkut, kiedy spotyka Grzdyla w kawiarni lub na ulicy?
natychmiast zaczyna wychylać się z uczestniczącego ze Grzdylem
w pierwszy lepszy wybieg lub stronę

np. z pudełka zapałek wznosi olśniewające gdzieło:
etykieta jest przezroczysta, płyną przez nią obłoki
w skałach łbów zapałczanych orły wiją gniazda,
mają dobry widok

a z nimi już można jakoś Grzdyla przetrwać!


Koszmarny Kłębek Ludzkości jest hodowany w aucie

koła mu robią kuku, bo ma obraz świata
Końkut mówi na muniu, bowiem rżnie właśnie anie

Koszmarny Kłębek Ludzkości nie ma wyboru
natomiast troje dzieci, które żrą jego działanie

ma zezwolenie społeczne na życie męczące
będzie miał frajdę, gdy się okaże patriotą

cokolwiek robi dla globu
robi również dla siebie rozpoznanego jako Byt
źródło nieustannego stawania się ku Celom Wiadomym

Cele Wiadome są nagrodą za

Końkut tu współodczuwa, więc nie dopowiada

moje ja poszło między róże
takie nieduże
wśród kwiatów
prawie nie widać jego ego

w przeciwieństwie do niego np. róże pachną

wydzielają żeńskie plutony łonami wypięte w Miłą Stronę

w okolicach Miłej Strony noce są nadzwyczaj topliwe

i często się zdarza, że się Końkut rozmnaża
w różach

co robi Dupa Poetycka? buduje fabryki z rubryk
różne jak wersje poczęcia
jak dwa różne Okęcia

chce produkować bąki nadzmysłowe i koniecznie świetliste

huty obstawia w tym celu miłosnymi ryknięciami
we złożach trosk publicznych rozsadza kopalnie odkrywkowe
kopie glinkę
chodzi na zwiady w układy

a co na to Końkut?
Końkut na to sra
a w głowie ma skowronkowo

Grzdyle, gdy się problemią moralnie,
pytają np. co daje
skrzyżowanie pistoletu automatycznego z małym różowym Snujątkiem

mimo, iż echo duszy im odpowiada
niezwłocznie
wracają do dźwigania ram, w które się wprawiają

w ich świecie wrażenia są lutowane na zimno
co uniemożliwia Końkutowi kontakt

radby ich pławić w ogniu
lecz nie znosi swych chęci wąchać

dlatego po prostu odwraca się, cześć

Konkut utrzymuje, że starożytni Grecy
mieli organizmy ze zmyślnym promieniowaniem

umieli podmacywać światło
sny mieli ogacone przed atakami ciemności

w porównaniu z twoją żebraczą Osobą - krzyczy we mnie Końkut -
jestem zawsze swym własnym wcieleniem!

wygląda to, jakby liczył barany przed startem do innego wymiaru

lecz kiedy organizm ze zmyślnym promieniowaniem
zjawia się nad kontynentem Końkuta, zwiedza go bez wizy
i bez przerw potwierdza -
tylko nikt ma nic do powiedzenia

idzie - sobie a bliźnim - Snuj ulicą i widzi co?
Wielką Szybę, która zbliża się naprzeciw całą szerokością chodnika

przechodzi na drugą stronę, czasem niejeden raz - a
Wielka Szyba śpieszy mu naprzeciw!
Snuj wdaje się pośpiesznie w mrzonki na temat zmiany stylu życia
Wielka Szyba zaś podczas tego mamrotu
zmiata po prostu dławiducha na pierwsze skrzyżowanie historii
skąd można go już odstawić w neutralną śmierć

jak Końkut popada w zadumę?
odbija mu się dorzeczem Nilu
przegryza kiściami innych rzek

ciało się robi sentymentalne, widać przezeń wędrówki dusz

gdy głaszczę go po grzywie - rozpalają się w niebie
gwiazdy, z których wieje iskrzący się wiatr

a jak odpada od zadum?
po prostu
ścieżka między drzewami zasłana opadłymi liśćmi
rumieni się przed Panienką i każe jej iść
ku Końkutowi, który się właśnie odzyskał
i przemienia się w Bardziej Kuta

zawstydza mnie szczegółami przedsięwziętych przezeń studiów
nad leśnym poszyciem pochwy

mówi, że kiedy jego prącie-okropniącie wysyła badawcze promienie
Panienka drży każdym włókienkiem, odsłania się, słania

jej żyły, nerwy i wilgoć zaczynają falować
przy pomocy wodorostów wielkich ciepłych mórz
i przedłużają się w jego żyły, nerwy, wilgoć

Końkut twierdzi, że te oraz temu podobne sceny
są wycinane z Ach w kolorze lila-róż!

Snujom często brakuje Piątej Klepki Apokalipsy

niestety, Końkut nie miesza kolorów
nie dysponuje zatem czernią

może
pomoże im tłum inny?

Koszmarny Kłębek Ludzkości głowi się po nocach dlaczego

dlaczego krzewów tarniny się nie wykorzystuje do produkcji obłoków
dlaczego jego ego to tabun zdziczałych mięśni społecznych
dlaczego wśród miasta porusza się bezkarnie ucho
gotowe przyssać się konchą do jego prywatnego okna

dlaczego ta oślizgła Piwnica Ciała, gdzie musi bytować
przykuty do dlaczego

Koszmarny Kłębek Ludzkości dławi się i nerwi
i tak - do czerwi!

co Końkut widzi nie należy do martwych ani ożywianych myślą

nie zamierza wspominać

woli opowiadać Rudym Wiatrom bajki
o zabawnych światach, gdzie czas zwija się w trąbki
i wygrywa Wszystko, jeśli przyłożyć usta we właściwym miejscu

dzięki temu Rude Wiatry mogą swobodnie wachlować się wydarzeniami
i pieścić w słońcu, gdy im przychodzi ochota

Grzdylowi najwyższe wzloty kocą niskie koty
więc jego duszę czuć

wytwarza mu się też drugie ciało, Obronne, zwane Światopoglądem
dlatego nie może się domyć

gdy drugie ciało, Obronne, otula sumienie
zdarza się, że Grzdyl umiera na samouduszenie

i nie wiadomo, co na to po! wiedzieć!

Końkut zwala się z kończyn w dół

nie ma nikogo, kto by mu podał dłoń

własne dłonie porozdawał, nie ma jak chwycić za brzeg rozpadliny

zjada go Wewnętrzne Gorąco, trawi byle jak i wydala do Akcji

brzeg rozpadliny jaśnieje od żaru
zacieśnia się w pętlę

- a czy to ważne, kiedy zmienię ciało? - mówi mi do siebie
chichocąc w kierunku ognia

- czy nikogo nie przestraszymy? - rozległo się nagle

- nie - odparł Końkut, choć nie lubi przeczyć

- bo my jesteśmy harczące skrzypce z poderżniętym gardłem
ekstaza wprost ścieka nam ze smyka

-

- chciałybyśmy przestraszyć nikogo, a jednak zaistnieć

-

- no to bardzo dziękujemy, już sobie pójdziemy

ledwo się Końkut ocknął, już musiał orzeźwiać
dalekie morze, by w całości trafiło na tę kartkę

niedbale mi rzuca, że morze znaczy coś w czasie
przestrzeni, zapachu, wyobraźni, dotyku,
w muzyce -
a jeśli nie odbieram znaczeń promieniując w mowę Sześciorakim Czubem
to Końkut, on sam, na mnie sra

leżąc w zakamarach swej galaktycznej stodoły
rzeźwi się teraz morzem, paruje chmurami
niby nic, a pracuje na jutrzejszy deszcz

tymczasem z napojonego słońcem lasu iglastego
wypełzły na drogę liczne Białe Plamy

Końkut z autorem i czasem teraźniejszym w zgodzie
idą budować przyszłość - a tu takie coś

na szczęście codzienne w pobliżu jest dubi

jeden łyk Hopsa czasem wraca siły
jeśli się wzdycha dostatecznie silnie
bo wtedy
coś chowa ogon pod siebie i też chce budować!

każdy glob jest bez przerwy w samym środku nieba!
oto Końkut brzemienny we wnioski dla innych

inni zajmują Końkutowi coraz więcej miejsca

dla siebie rezerwuje miejsce na Czubku

są trudności, gdy np. Czubek staje się smutną Plamą
która rozcieka się w gorączce po globie i nie stwarza nic

nadzwyczaj przykre! zwłaszcza w kolejce za czasem
lub jako ego przy czymś mało twórczym

wśród normalności Końkut zaczyna podmierać
przyzywa Wszystko na pomoc, zmienia się na gwałt!

szedł Wieś przez wieś porośniętą zielonymi mchami
na zesrebrniałych ze wzruszenia strzechach

miał worek Hopsa dla Końkuta i jego ludzi
uskrzydlony, niestety, nadzieją

musiał Wieś uczyć się fruwać szybciej niż nadzieja!
dlatego widział wieś i jej dachy z góry, a niezwykłą drogą
dostarczy Hopsa w samą porę

gdy Snuj umiera bardzo chce do Innych

widzi jak jest: gdy zdychanie
cuchnącym pyskiem wpycha go w las wewnętrzny
inni okazują dowody Małych Plemionek
i nie widzą śmierci

skońkuć się, Snuju, póki czas!

Końkut mi mówi, że jeśli coś z niego ma wyjść
winienem zatrudnić parę kilometrów krasnali do noszenia liter

i znoszą, ale tak dziwnie, jakby znosili jaja, które się za nimi ciagną

miedzy słowami tyle pępowin, nóżki im się plączą

w brudnych płachtach świtu, w kolejce podmiejskiej
rozmawiamy o larwach, co rodzą się ślepe
do maleńkiego lotu pod ukośnym niebem
i wymrą, nie stając się nigdy motylami

ukośne niebo wznosi się bowiem na barkach społecznych
te zaś cumują zwykle przy mieliznach
mielizny z kolei są raźne jak świerzb

ja przyprawię im skrzydła - zarzeka się Końkut -
wszystkim!
od wewnątrz!
od wczoraj do jutra!

Końkut podejmuje się udowodnić, że za każdym okiem
ukrywa się niewidzialny i wolny,
Patrzący
który ma zawsze optymalną szansę

udowodnij, że tak nie jest! - kończy

niejedna ma dziś w głowie mokrą gałąź światla

nazywa się dziwnie, lecz lśni sympatycznie
jak zresztą wszystko w jej rozwianych włosach

nie ma tu żadnych zakamarków mózgu
ani ukrytych na czas posuchy myśli

są za to liczne chwile, z których wybiegają sarny
i pasą się w zieleniejących z miłowania łąkach

Końkut, idąc ku niejednej w ciemności, musi szalenie uważać
aby niczego na globie nie deptać

gdy Końkut się zamyśla jego nostalgia drąży tunel w wieczności

świetliste eony w szumie skrzydeł
porywają nostalgię i niosą dalej
gdzie można tańczyć
uderzać bosymi stopami w dźwięczny metal chmur
albo spazmować do woli na pastwiskach żaru

a kiedy któryś z dźwięków porusza Całość
Konkut zwierza się jak zaistnieć

wyrąbałem o poranku kilofem przerębel w smogu
i widzę co?

dwa czołgi kopulują tuż pod naszym oknem!

dzwonimy na milicję a oni mówią, że wiosna!

Końkut też jest za wolną miłością
tylko dlaczego one tak głośno!?

jeśli idzie o połapanie się w Końkucie
lepiej się łapać za głowę

między dłońmi mam wtedy zdziwienia
obaj jesteśmy zadowoleni

Końkut żegna się do przodu

nie pozwala ze sobą nic zabrać do następnej chwili
by nie zagracać miejsca, gdzie zjawia się Nowe

Nowe pojawia się na globie bez przerw ani dalszych ciągów

Jedno jest ważne: wietrzyć głowę
zdążać do światła i nie oglądać się
na nic i na nikogo, gdyż w przeciwnym razie
istnienie może się zarwać!

skońkuć się!

 

 

publikowane w Polsce: Wczesne wiersze Pod okiem zegara Nagrobek człekokształtny Dowód na braterstwo
nie publikowane: Ludzie w Kreskach i SłowachReportaż z Nieskończonej PodróżyKońkut, który był Człowiekiem
przekłady:Avadhuta GitaReshad Feild Ram Dass
Lubisz Stronicę? Podaj adres dalej! Zrób do mnie link!
| Start | Malarstwo | Grafika | Poezja | Fotografia | Dzisiaj | Design | Free | Sprzedaż Sztuki | Prawa Autorskie | Biografia | Linki | E-Mail |
© 1974 - 2014 Wiesław Sadurski worldwide. Wszystkie Prawa Zastrzeżone. Website tworzona i utrzymywana przez Autora.
Autorska Galeria Sztuk Pięknych - Malarstwo, Grafika, Poezja, Fotografia, Druki Artystyczne - Wiesław Sadurski, polski artysta w Berlinie.